IN4.pl - mobilna

BOSE Sport Earbuds - Audiofilski sport...

2021-08-13 13:22, Autor: Sławomir Kwasowski (SlawoyAMD)

Strona 2 - Testy i Podsumowanie

Słuchawki BOSE Sport Earbuds choć kwalifikują się do klasy "kanałowej", tak naprawdę nie eksplorują głęboko naszego ucha. Ich specyficzna budowa silikonowego kanału dźwiękowego, stanowiącego jednocześnie uchwyt mocujący, polega na ścisłym przyleganiu do wejścia ucha. Masywne ramię uchwytu należy umieścić w najgłębszym miejscu małżowiny i lekko obrócić (lewą słuchawkę w prawo, prawą w lewo), by dobrze się zakotwiła na uchu. Na początku trochę to irytujące (nie zawsze się udawało mi stabilnie je zamocować), ale z czasem nabrałem wprawy.




Zarówno względnie tanie TRUST’y Nika Touch (można je dostać w cenie od 99 do 149 PLN), które użyłem tutaj do porównania wyglądu (to zupełnie inna klasa cenowa i rynkowa), wyposażono w technologię dotykowego sterowania podstawowymi funkcjami odtwarzania muzyki (play, pause) czy odbioru połączenia telefonicznego. Wystarczy tylko w odpowiedni sposób (kodowo), puknąć w wystającą część obudowy. Na prawej słuchawce Bose Sport przez przesunięcie palcem w górę lub w dół, ustawimy głośność odtwarzania, zaś przez dwukrotne dotknięcie włączymy lub zatrzymamy odtwarzanie muzyki i odbierzemy połączenie głosowe. Mało tego, przez dotknięcie dwukrotnie lewej słuchawki, włączymy funkcję wybranego skrótu, na przykład sprawdzenie poziomu naładowania akumulatora. Skróty można konfigurować w aplikacji Bose Music z poziomu naszego smartfonu, czego nie uświadczycie w tanich konstrukcjach.


Słuchawki Bose Sport Earbuds łączą się z bezpłatną aplikacją Bose Music, w której możesz między innymi nadać im nazwę, skonfigurować ich elementy sterujące, sprawdzić stan naładowania akumulatora i zarządzać połączeniami Bluetooth. Można także pobrać aktualizacje oprogramowania z nowymi funkcjami, nad którymi firma Bose stale pracuje wspierając ten produkt. Jak to wszystko mniej więcej działa, możecie zobaczyć na filmie przygotowanym przez producenta. Na dużej powierzchni Bose jest to znacznie łatwiejsze i przy wkładaniu słuchawek do ucha, nie włączymy przypadkiem niechcianej funkcji, co w Trust zdarza się nader często.





Po umieszczeniu słuchawek w uchu dostrzeżemy w zasadzie ich jedyną wadę, jaką jest ich dość wyraźnie wystający zarys obudowy, który wyraźnie wystaje poza obrys małżowiny ucha. O ile nie przeszkadza to w ich "wolnym" noszeniu, to już z jakąś czapką lub opaską do biegania, może to trochę kolidować (dodatkowy ucisk na ucho, dziwnie uwypuklony zarys nakrycia głowy).





Czas "odpalić" słuchawki Bose Sport Earbuds. Z moim smartfonem Samsung A50 połączyły się bezproblemowo i natychmiast podjęły pracę.


Zazwyczaj dokonuję głównego odsłuchu słuchawek po dłuższym czasie ich wygrzewania, gdzie leżą sobie one gdzieś z boku z uruchomionym odtwarzaczem i "brzęczą" w tle, ale w tym przypadku już pierwsze odtworzenie kawałka Dire Straits - Communiqué wcisnęło mnie w fotel... Szczegółowość sceny po prostu zwaliła mnie z nóg, słyszałem każdy szczegół utworu, skrzypnięcie struny na progu, a bas przyjemnie, mocno, ale niezwykle miękko masował mi ucho właściwe. Tym bardziej zacząłem je wygrzewać na boku, by porównać różnice przed i po. Wytrzymałem tylko trzy dni (po około 6 godzin grania na dzień, czyli dwa ładowania) i zacząłem przesłuchiwać różne gatunki muzyki. Takie klimaty jak ballady rokowe, swing, jazz czy blues, to po prostu miód na uszy w wykonaniu Bose Sport Earbuds. Nawet niestudyjne klimaty rejestrowane gdzieś tam w plenerach kameralnych spotkań, nabierają w ich wykonaniu niesamowitego brzmienia (na przykład TU - Sting - Every Breath you Take). Oddanie szczegółów jest tak dokładne, że w porównaniu z moimi stacjonarnymi słuchawkami stereo (Audictus Voyager), słyszałem nawet poszczególne słowa dochodzące z tłumu gapiów. W Audictusie bas bardziej wszystko zakrywał, a tymczasem miękkość oddawania tonów niskich w niczym nie wchodziła w zakres tonów średnich i wysokich. Te drugie są również perfekcyjnie odtwarzane. Niby dość ostre, a jednocześnie nie dominujące, nienachalne. Świetnie mogłem to porównać w perfekcyjnie nagrywanych klimatach płyty Andreas’a Vollenweider’a, gdzie dźwięki harfy idealnie skalują z wstawkami dzwonków i instrumentów perkusyjnych (talerzy).
Równie dobrze zabrzmią utwory oparte na elektronicznym instrumentarium, jak na przykład nasz krajowy Jean Michael Jarre, czyli MADIS. Elektroniczne bity rytmicznie wypełnią naszą głowę takimi efektami, że miałem wrażenie, iż słucham tych utworów pierwszy raz. Po prostu odkryłem je na nowo! Nawet masywne, ciężkie utwory Rockowe i Heavy Metalowe nie potrafią zbytnio wytrącić modelu BOSE Sport Earbuds z muzycznej równowagi. Może bardziej Trash’owe kawałki zaćmią wyrazistość ich brzmienia, ale to już nie moje klimaty. Za to klasyczne "Cztery Pory Roku" Vivaldi’ego, brzmią bosko (szczególnie "Wiosna").

Być może (a raczej na pewno), są słuchawki jeszcze lepiej grające od produktu BOSE, ale ja ich jeszcze u siebie nie miałem. Dla mnie to najlepiej grający produkt, z jakim miałem bezpośrednie doświadczenie i nie dziwi mnie ich rekomendowana cena. Dla samych wrażeń odsłuchowych, są warte każdej wydanej na nie złotówki. Oczywiście każdy z nas indywidualnie odbiera muzykę i ma swoje preferencje brzmieniowe, ale Sport Earbuds trafiły w moje gusta idealnie. I pomyśleć, że jest to sprzęt "sportowy" do umilenia aktywnego spędzania czasu. Ja mam wrażenie że na jogging zabrałbym z sobą całą salę koncertową, a dodatkowo w każdej chwili mogę odebrać połączenie telefoniczne nie przerywając biegu... A właśnie, jakość połączenia jest również na wysokim poziomie, co mogłem porównać na przykład z moim motocyklowym Interkomem renomowanej marki Cardo, wyposażonej w 4-calowe przetworniki JBL. Gdyby nie wystająca obudowa BOSE, która koliduje z kaskiem, to brałbym je z przyjemnością zamiast dedykowanych Freecom’ów. Nieco gorzej jest z jakością rozmowy, bo niby mamy do dyspozycji podwójne mikrofony, to moi rozmówcy nieco narzekali na "głos z oddali", taki mało bezpośredni. Zauważalne to było na otwartej przestrzeni, bo już w pomieszczeniach, efekt ten się trochę zacierał.
Producent obiecuje nam nawet do pięciu godzin słuchania muzyki na jednym ładowaniu. No, może jest to realne, kiedy poziom głośności ustawilibyśmy na poziom minimalny. Przy normalnym słuchaniu gdzieś w okolicach 2/3 lub 3/4 skali, nie mamy szans na przekroczenie trzech godzin. Na szczęście już około 20 minutowe doładowanie w etui, pozwoli nam na kolejne odsłuchanie materiału audio przez około 30-40 minut, zależnie od poziomu ustawienia Volume.

W zasadzie prócz sporych rozmiarów kadłubków i ceny zestawu BOSE Sport Earbuds, to nie widzę w tym produkcie słabych stron. Jeśli znajdziecie je w sklepach w bardziej atrakcyjnej cenie, jak ja na Allegro, to polecam je szybko zakupić. Myślę, że nie będziecie żałowali...











Podziękowania dla firmy BOSE za udostępnienie sprzętu do testów.






Sponsorami stanowiska testowego jest marka SPC Gear


Copyright © 2000 - 2021 IN4.pl